Homilia na pogrzebie ojca Konstantego

śp. Konstanty Dryja OFMCap

wygłoszona przez br. Radosława Solona OFMCap 15 listopada 2021 roku na mszy świętej pogrzebowej w kościele pw. św. Augustyna we Wrocławiu.


 

Przeżywamy w Liturgii Kościoła ostatni tydzień roku liturgicznego. W tym czasie w sposób szczególny nasze myśli – inspirowane przez Słowo Boga - są kierowane ku refleksji nad sensem naszego życia i kierunkiem w którym idziemy. W tym roku pomocą w tym zastanowieniu się przychodzi nam - w sposób szczególny, choć niespodziewany - o. Konstanty, w którego pogrzebie uczestniczymy. To jeszcze jakby ostatnie Jego przesłanie do każdego z nas – dar który nam przynosi już z tamtej, drugiej strony ludzkiego bytowania. Za św. Pawłem o. Konstanty mówi dziś do każdego nas: „Bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem” (por. 2 Tm 4,7) i proszę Cię na wszystko, co dla Ciebie ważne - strzeż i Ty tego daru. Mój koniec świata już nastąpił – i mój Pan zastał mnie czuwającego. A Ty naprawdę czuwasz? Oczekujesz i pragniesz być z Twoim Mistrzem?

Śmierć przychodzi jak złodziej – zawsze za wcześnie. Nawet jak jesteśmy już słabi, chorzy i bezradni… Jako Bracia myśleliśmy, że o. Konstanty za kilka dni wróci do domu. Zaskoczył nas – jakże inny od oczekiwań – jego powrót z rehabilitacji…

Dziś wielu z nas odczuwa pustkę po Jego odejściu, której nie da się już wypełnić. Już nie skorzystamy z Sakramentu Pojednania, którego dla wielu Braci, w ostatnich latach, był gorliwym szafarzem, nie usłyszymy słów pocieszenia i dodania odwagi, delikatnego zaproszenia do trwania, mimo trudności i upokorzeń. Bolesny jest ten znak braku fizycznej obecności…

Na ten żal i pewnego rodzaju smutek, łzę pojawiającą się w oku, kładzie się jednak wdzięczność za ten dar Jego obecności w moim i naszym życiu. Pojawiają się, wspomnienia, obrazy, jak przez swoje słowo, towarzyszenie, czasem prostą obecność, pomagał w szarym, codziennym życiu zakonnym. I to dziś powinna nam towarzyszyć WDZIĘCZNOŚĆ BOGU za dar jego obecności…

Dlatego gromadzimy się na Eucharystii – dziękczynieniu Bogu za dar Jego Syna. Dziś dziękujemy Bogu także za dar życia i posługi o. Konstantego. Każdy z nas może wznieść do Pana radosne dziękczynienie za te dary Bożej łaski, które przyszły do nas przez działania o. Konstantego. Niech to będzie naszym wstawiennictwem u Pana za Jego wiernego sługę.

Długie jego życie zawarło w sobie 65 lata życia zakonnego i 62 lat kapłaństwa. Urodził się 88 lat temu 19 grudnia 1933 w miejscowości Zgłobień, koło Rzeszowa, w rodzinie Ignacego Dryji i Antoniny z domu Rzepki. Na chrzcie świętym otrzymał imię Władysław. W 1952 wstąpił do Serafickiego Seminarium Duchownego Ojców Kapucynów w Rozwadowie. Po roku rozpoczął Nowicjat w Sędziszowie Małopolskim, ukończony złożeniem pierwszej profesji 1 września 1953. Po pierwszej części studiów przyjmuje święcenia prezbiteratu 23 sierpnia 1959 w Strzyrzycu. Po ukończeniu drugiej części studiów zostaje skierowany do Krzyża Wielkopolskiego, gdzie pełni obowiązki katechety. I tak rozpoczyna się jego katechetyczna podróż przez Polskę, gdzie w różnych naszych wspólnotach zakonnych posługuje przede wszystkim jako katecheta. Praktycznie do lat 90-tych (z małymi przerwami) trudzi się na niwie katechetycznej przekazując Dobrą Nowinę dzieciom i młodzieży. Jeszcze w Nowej Soli - już jako senior - posługuje jako katecheta w Szkole Podstawowej nr 6. Pamięć jego posługi corocznie była podkreślana przez liczną korespondencję od byłych uczniów z Gorzowa Wielkopolskiego, Gdańska, Nowej Soli, Piły, Krosna czy Bytomia.

Ostatnie 30 lat życia spędził w naszych klasztorach w Nowej Soli, Kielcach i Wrocławiu. Trzeba tu podkreślić jego dyspozycyjność – na prośbę Prowincjała przenosi się z ukochanej Nowej Soli do budującego się klasztoru w Kielcach, gdzie przez 6 lat daje się poznać jako ceniony spowiednik i kaznodzieja, a w 2004 roku znowu, odpowiadając na potrzebę obecności „starszego brata” we wrocławskiej wspólnocie, decyduje się zmienić miejsce posługi i jakby zaczynać znowu „wszystko od nowa”. Zostawia po sobie pamięć solidnego zakonnika, cenionego spowiednika i kaznodziei. Warte przypomnienia są jego kazania związane z uroczystościami patriotycznymi. One to zjednywały mu rzesze wdzięcznych parafian za jasność przekazu i swoisty żar wypowiedzi. Nie bez znaczenia była jego bogata wiedza historyczna o naszej Ojczyżnie, którą chętnie się dzielił. W jego osobistej biblioteczce pozycje historyczne, także z najnowszej historii naszej Ojczyzny, zajmowały poczesne miejsce i ciągle były uzupełniane o nowe tytuły.  
Ostatnie 30 lat życia to także wytrwała posługa w konfesjonale. Sam doświadczając ogromu Miłosierdzia Bożego szafuje nim hojnie. Przez wiele lat we wrocławskim kościele codziennie bierze dyżur w pokoju spowiedzi naprzeciw Kaplicy Adoracji. Wielu parafian i nie tylko, korzysta z tego miejsca, gdzie czeka cierpliwy, choć jasno wykładający Boże Przykazania staruszek – jak niektórzy go nazywali. Gdy choroba nóg nie powalała mu już schodzić do kościoła zawsze jest gotowy do posługi dla braci w klasztorze – wielu z nas stale korzystało z Sakramentu Pojednania w Jego celi zakonnej i nigdy nie usłyszało się „przyjdź później”…

Ostatnie lata spędza zmagając się z chorobami, które znacznie ograniczają jego zdolność ruchową. Porusza się z dużą trudnością przy pomocy chodzika, ale mimo ogromnych trudności uczestniczy w życiu braterskim: wspólnych posiłkach (choć schodzenie po schodach to swoista droga przez mękę), rekreacjach i spotkaniach. Zawsze ma jeszcze coś do dodania, także w sprawach duszpasterskich czy życia braterskiego.

Jestem przekonany, że tę siłę czerpał z wierności i spotykania się ze swoim Panem. Wstawał codziennie o godzinie 4:30 by przygotować się i raniutko odprawić Mszę świętą w swojej celi zakonnej. Wierność modlitwie cechowała jego ostatnie trudne lata. Często przesuwał paciorki różańca rozważając Boże tajemnice. Nic więc dziwnego, że obecny o. Przełożony, gdy na początku nowego roku katechetycznego dzieliliśmy obowiązki duszpasterskie, przypisuje mu funkcję „Wstawiennika”. Wielu z nas prosiło go o modlitwę i wstawiennictwo w różnych potrzebach i nigdy nie spotykaliśmy się z odmową. Podobnie było z wieloma jego krewnymi i znajomymi, z którymi do ostatnich dni życia utrzymywał żywy kontakt telefoniczny.

Miałem możliwość przebywać z o. Konstantym wiele lat. Praktycznie od początku mego powołania, gdy wówczas był katechetą i duszpasterzem, oraz później już we wspólnocie zakonnej. Zawsze jawi mi się jako „człowiek z krwi i kości” – czasem raptowny w swoich opiniach i sądach, ale czuły na krzywdę; twardo broniący swoich racji i zarazem delikatny, wrażliwy, gdy widział smutek i cierpienie. Jednak zawsze, po chwilowych emocjach, widzę go jako dążącego do pojednania i zgody. Jak „po nocy przychodzi dzień” tak i u niego pojawiała się wyciągnięta ręka do zgody i zaczynania od nowa…

Trudno jest w kilkunastu minutach ukazać postać, która przez ponad 60 lat budowała naszą wspólnotę prowincjalną  i liczne wspólnoty parafialne. Wszystko, co się powie, wydaje się jakieś małe i nie do końca spełnione…

Dziś mogę powiedzieć po raz kolejny „Dziękuję Ojcze Konstanty" za to wszystko dobro, które przez Twoje ręce, usta, działania stawały się moim i Braci udziałem. A zarazem proszę Dobrego Ojca by przebaczył Ci Twoje braki i słabości – wszak byłeś tylko człowiekiem - i przyjął Cię do Siebie. Niech Pan Ci błogosławi i niech Ci ukaże Swoje Oblicze i obdarzy POKOJEM.

 

 

Obejrzyj fotorelację z pogrzebu


 

 

 

 

Remontowaliśmy Dom Duszpasterski Świętej Moniki

Zbieramy fundusze na jego bieżące utrzymanie

Nasz adres

  • Parafia św. Augustyna - Bracia Kapucyni
  • ul. Sudecka 90, 53-129 Wrocław
  • tel. +48 71 367 22 44
  • e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
  • numer konta: 96 1600 1462 1846 2273 6000 0001
  • konto remontowe: 15 1600 1462 1846 2273 6000 0004

Dziękujemy

  • Za wszelką pomoc duchową i materialną z serca dziękujemy. Codziennie modlimy się za tych, którzy nam dobrze czynią. Ponadto każdy brat kapłan raz w miesiącu sprawuje mszę świętą w intencji dobrodziejów.
    Bóg zapłać Wam za wszelkie dobro!

Modlitwa za dobrodziejów

  • Racz, Panie, nagrodzić życiem wiecznym wszystkich, którzy nam dobrze czynią dla imienia Twego. Amen.

 

Top
Ta strona używa plików cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień cookies w przeglądarce. Więcej szczegółów…